We use cookies to personalise content and ads, to provide social media features and to analyse our traffic. Read more…
Saturday
02
JUN

Gramy dla Wiktorka

09:00
13:00

Get Directions

Category
#var:page_name# cover

Wiktor urodził się 16 lipca 2015 roku. Poród przebiegał bez komplikacji. Ból i radość mieszały się wzajemnie. Widziałam dumę na twarzy mojego męża, kiedy na świat przychodził nasz syn… Wystarczyło nam jedno spojrzenie na twarz naszego synka. Nie wiem, co wtedy czułam. Przerażenie? Lęk? Niedowierzanie? Tak, ale pełne miłości… Słyszeliśmy szepty lekarzy, docierały do nas jakieś pojedyncze słowa: zespół, chore. Nie było nam jednak potrzebne żadne potwierdzenie ze strony personelu. Wiedzieliśmy, że nasz syn przyszedł na świat chory na Zespół Downa.

To taki moment, w którym dociera do nas, jak niewiele znaczą nasze plany, wyobrażenia i marzenia. Jak niewiele w życiu od nas zależy i jak wiele od nas nie zależy. Kiedy w życiu spotyka nas nieszczęście, mamy dwa rozwiązania: szukać przyczyny, płakać i pozwalać życiu runąć albo przyjąć to jako wyzwanie, mierzyć się z nim i ŻYĆ. Wybraliśmy ŻYCIE.


Zespół Downa to choroba, która sprawia, że wygląd dziecka jest bardzo charakterystyczny, niesie ze sobą niestety również wiele schorzeń towarzyszących, które nie ominęły Wiktora. Wiktor nie mówi, nie chodzi samodzielnie. Rzeczy, które są dla zdrowych oczywistą, banalną czynnością dla niego są górą lodową. Chłopiec ma zaburzenia sensoryczne, przez co boi się poznawać, dotykać nowe przedmioty. Ze względu na zwężenie krtani przyjmować może jedynie zblendowane produkty, ma również wadę serca. Choć nie usłyszałam jeszcze słowa MAMA wiem, że jesteśmy dla niego całym jego światem. Porozumiewa się z nami, wskazując palcem to, czego potrzebuje. Czuje się przy nas bezpiecznie, najwięcej radości sprawiają mu wspólne zabawy i czytanie książek. Niechętnie przebywa z innymi dziećmi, sprawia wrażenie, jakby nie był nimi zainteresowany.

Gdy myślę o przyszłości, nie wiem, czego oczekiwać, o czym marzę… Boję się wybiegać w przyszłość, która już raz przyniosła nam takie zaskoczenie. Skupiam się na tym, co mamy dzisiaj. Na terapii, rehabilitacji i leczeniu Wiktora, która pochłania bez opamiętania nasz czas i środki finansowe.

W czerwcu zaplanowaliśmy pobyt na specjalistycznym turnusie. Mamy nadzieję, że Wiktor poczyni tam małe postępy. Kochamy go z całego serca, nazywamy naszym KINDER JAJKIEM. Poświęciliśmy i będziemy poświęcać mu całe nasze życie. Mamy nadzieję, że dzięki Państwa pomocy będzie ono łatwiejsze…